Jesienny klimat nie tylko zagościł za oknem i w naszym domach, ale z pewnością w naszych nastrojach...
U mnie nasilenie senności, apatii i braku energii ostatnio zbyt długo się przedłuża... Otulona pledem z kubkiem gorącej herbaty najchętniej przezimowałabym do wiosny...
Otulacze i broszki dostępne w mojej pracowni...
Kochane, ostatnio dostaję ogromną ilość maili dotyczących wymianek. To bardzo miłe, że moje prace mają wśród Was takie uznanie. Kilka miesięcy temu bardzo chętnie brałam w nich udział, z przyjemnością dzieliłam się swoim rękodziełem, a w zamian mogłam cieszyć się Waszym. Teraz jednak przyszedł taki moment, że na jakiś czas muszę z tej przyjemności zrezygnować. Bieżące zamówienia, stałe współprace i tworzenie nowych kolekcji, nie wspominając o nieustającym remoncie oraz dwóch przedszkolakach i ich setek pytań na dzień dotyczących świata;), sprawia, że doba to za mało. Niestety też prace takie jak szydełkowe poduchy czy narzuty to często kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt dni pracy, tak więc wybaczcie, ale narazie muszę zrezygnować z propozycji wymianek.
Pozdrawiam Was ciepło... i nie dajcie się jesiennej chandrze...
Agnieszka z Lawendowego Kredensu





































